Grand Prix Polski rozgrywane w łódzkiej Grakuli przeszło do historii. Przez 7 dni zawodnicy walczyli o jak najwyższe lokaty. Wyników był cały przekrój, począwszy od tych, o których chce się jak najszybciej zapomnieć, kończąc na tych, które powodują uśmiech na twarzy. Już w tygodniu Adam Błaszczak wyśrubował wynik i nikomu nie udało się tego wyniku pobić. Barierę 1400 pkt. przekroczył jeszcze Adam Łoś i to właśnie Ci dwaj zawodnicy mieli zagwarantowany awans do finałowego Round Robin. Świetnie poradził sobie także młody Michał Brachaniec z wynikiem 1374, a w ścisłej czołówce uplasowały się także dwie panie- Małgorzata Kiedrowska oraz Lucyna Charęzińska. Warto dodać, iż ta druga swój świetny wynik rzuciła już w pierwszym podejściu. Wielkie emocje towarzyszyły grze Krzysztofa Trójczaka z grupy C. Zawodnik ten grał jak „opętany”, a każdy strike oraz dobicie były okraszone wybuchem wielkiej radości. Naprawdę miło się ogląda tak pozytywne podejście na torze. Wyniku Jacka Kucińskiego w klasie Sport się pobić nie udało.

Niedzielne granie rządzi się swoimi prawami. Nie można poprawić wyniku i często bywają niespodzianki. Walka o finał trwała do samego końca. Przez niższą ostatnią grę zarówno Lucyna jak i Olo skończyli rywalizację kolejno na 5. i 6. miejscu. Ścisły finał należał bezapelacyjnie do Adama. Gra po grze dążył do zwycięstwa i nie odpuścił ani na chwilę. Na 2. miejscu zawody zakończył Jacek Skorupa, na 3. Przemysław Antuszewicz. W gupie C na najwyższym stopniu podium stanął Ireneusz Wanczura, przed Filipem Zmysłowskim oraz Krzysztofem Trójczakiem.

Ze względu na to, że byłem na tym GPP, mogę napisać także parę słów od siebie. Rozgrywanie zawodów na 6 torach to indywidualna decyzja organizatora. Jednak wiążą się z tym pewne rzeczy. Jak wiadomo, najbardziej rentowne dla organizatora tury są w sobotę. Właśnie z tego powodu ilość tur jest jak największa, a w przypadku tego GPP ostatnia tura zakończyła się w okolicach godziny 2.30 nad ranem. Ma to niewiele wspólnego ze sportem, bo granie o tej porze to wręcz tura dla desperatów. Ponadto zawodnicy grający w tej turze mogą poprawić wynik. W ten sposób zawodnicy, którzy kręgielnię opuścili, zasnęli, mogą stanąć w takiej oto sytuacji- kładłem się spać byłem w finale, wstaję i już mnie nie ma. Tak być nie może. Ponadto usłyszałem wiele głosów negatywnych na temat tego regulaminu. Bezpośredni awans dwóch zawodników do finału, w sytuacji gdy impreza ta liczy się do kadry, jest zapisem złym. Następnie z 18 zawodników walczących tylko 4 przechodzi dalej. Jest to cut zbyt duży. Już ogłoszono miejsce następnego GPP, które odbędzie się w Opolu. Jest to bardzo dobry obiekt, dlatego naprawdę byłbym wdzięczny na większą rozwagę w tworzeniu regulaminu na to GPP. Jednak poza organizatorem za taki stan rzeczy odpowiedzialność ponosi także SBS. Jest to impreza oficjalna, umieszczona w TIB’ie i regulaminy imprez GPP muszą być przez SBS zatwierdzane. Imprezy centralne, organizowane przy współpracy z Pin Pro stoją na najwyższym poziomie. Warto, by cykl GPP był także imprezą robioną z wielką pompą. Jestem w stanie zrozumieć, że w tym roku z GPP było zamieszanie. Mam jednak nadzieję, że przyszły sezon to będzie wielkie, pozytywne zaskoczenie i cykl GPP będzie imprezą prestiżową. By zakończyć jednak pozytywnym akcentem, napiszę o tym, że podczas zawodów panowała naprawdę świetna atmosfera.

Wszystkim serdecznie gratulujemy!